Jestem pewna, że wśród Was, jest spora grupa osób, które ponad wszystko uwielbiają psiaki. W moim domu od dziecka żyły zwierzaki. Kilka papug, żółw, królik, świnki morskie, jaszczurki, patyczaki, rybki, szynszyle, kotki i oczywiście psy. Psy różnej maści, rasy, o różnym usposobieniu. Najdłużej, bo aż siedemnaście lat, była z nami dorodna amstaffka, która obaliła mity rasy uchodzącej za niebezpieczną. To właśnie przy niej uwierzyłam, że psy chowane w miłości są po prostu dobre. Dlatego dziś nasz model rodziny „2+2+2” bardzo szczęśliwie się rozwija.

Niektórzy z Was pamiętają zapewne, że mieszka z nami Traffka – owczarek środkowoazjatycki – oraz od kilku tygodni Hajs – boston terier, pies o naturze pieszczocha. Oba czworonogi świetnie dogadywały się od samego początku, a starszy mieszkaniec bardzo wyraźnie zaznacza swój teren, pokazując młodemu wariatowi – kto był tu pierwszy. Małolat próbuje wszystkich sposobów, by postawić na swoim w każdym aspekcie wspólnego życia, a że jest słodki, malutki, miły w dotyki i pachnie szczeniakiem – chciałoby się pozwolić mu na wszystko. Dziś zupełnie nie o wnętrzach tylko o tym, jak z przymrużeniem oka podejść do przystosowania nas i malucha do funkcjonowania w nowym otoczeniu. Jak teoria ma się w tak zwanej praktyce ; )

1. Spanie w jednym łóżku z domownikami. Tak, Hajs śpi z nami. Włazi do łóżka i wtula się jak dzieciak. Nasz starszy pies zupełnie nie jest o to zazdrosny, ponieważ, z uwagi na swoje dość pokaźne gabaryty, wie, że będzie mu z nami za ciasno i za ciepło. Wypraszanie Teriera z łóżka jest niczym walka z wiatrakami. To proces na miarę odzwyczajania dziecka od spania z rodzicami. Gdy złamiemy się raz – jesteśmy na przegranej pozycji przez wieki. Tak właśnie jest w przypadku Hajsa. Idą za tym dość restrykcyjne zasady dotyczące psiej higieny, w zasadzie bez wprowadzenia tego w życie, nie byłoby możliwe dzielnie łoża z tym niewątpliwie uroczym stworzeniem.

2. Higiena. Tu jestem konsekwentna jak w niewielu innych dziedzinach. Dużą wagę przywiązuję do zapachu i czystości obu psów. Hajs jest o tyle wdzięcznym pupilem, że lubi się myć i kąpać, relaksuje się w umywalce, kiedy napełniam ją cieplejszą wodą. Wówczas układa się na plecach i macha łapkami w zwolnionym tempie niczym jednorożec. Każdy z naszych czworonożnych członków rodziny ma inne potrzeby inną sierść, inną skórę, dlatego mają specjalnie dedykowaną półkę w szafce w łazience na swoje kosmetyki. Młodszy pupil potrzebuje szamponu hipoalergicznego, który łagodnie obejdzie się z jego krótkim włosiem i delikatną skórą. Po kąpieli, jeśli nie mamy już czasu na nałożenie i spłukanie odżywki, używamy odżywki w sprayu. Warto zainwestować w produkty dobrej jakości, tak samo, jak inwestujemy w swoje kosmetyki. W przypadku zwierząt domowych wybór nie jest mniej ważny od wyboru specyfików do naszej pielęgnacji. Osobiście polecam producenta Selecta. Po pielęgnacji tymi kosmetykami moje psy nie wiedzą, czym są problemy na skórze, a problem specyficznego zapachu psa w domu nie istnieje. Jeżeli chcecie sprawić radość swoim pupilom to różne produkty do pielęgnacji możecie znaleźć w KiciShop.

3. Daj mi jeść…to również jedna z tych rzeczy, które przestrzegam zawsze w odniesieniu do wszystkich zwierząt. Dzielenie się z psem jedzeniem, które przygotowujemy dla siebie, jest bardzo niedobre dla czworonogów. Przyprawy, sposób przetwarzania jedzenia, smażone kotlety to coś, za czym pies pójdzie jak w przysłowiowy ogień. Skutki uboczne są jednak nieproporcjonalne do tej chwilowej radości, a i dla nas samych mało przyjemne jest pielęgnowanie nawyków pochłaniania kolacji z talerza, gdy schowamy się za róg pokoju. Pies przyzwyczajany do naszych smaków bardzo chętnie pochłonie półmisek z pierogami tuż przed kolacją wigilijną, nie pogardzi również talerzem z makowcem… znam to z własnego doświadczenia. Dlatego właśnie jestem odporna na skomlenie, słodkie drapanie łapką i ten wzrok…rozkładający na łopatki wzrok…ok, jeśli jednak złamię się jakimś cudem i zdarzy się, że zostanie kawałeczek mięska przed przyprawieniem, to nigdy nie karmię psa przy stole ani blacie kuchennym, tylko zawsze zanoszę smakołyk do miski pupila.

Źródło: Blog Make Home Easier